Airbus obniżył prognozę dostaw na 2025 rok


Konieczność kontroli kolejnych maszyn z rodziny A320 spowodowała, że Airbus obniżył prognozę dostaw na 2025 rok. Okazało się właśnie, że z tym bestsellerem są kolejne kłopoty.Rynek zaskakująco pozytywnie zareagował na te informacje. Akcje Airbusa podrożały w środę rano o 2,1 proc. Powodem było to, że nawet przy mniejszych dostawach wyniki finansowe zostały podtrzymane. Trzecia akcja przywoławcza tylko w ciągu pięciu dni Nowy kłopot, o którym Airbus poinformował 2 grudnia wieczorem, dotyczy silników wyprodukowanych przez amerykańską firmę Pratt&Whitney. Poprzednie dwie akcje przywoławcze związane były z koniecznością zmian w oprogramowaniu (ogłoszenie z piątku, 28 listopada, dotyczyło ok. 6 tys. maszyn) oraz wymiany aluminiowych paneli w kadłubie (poniedziałek, 1 grudnia) i to zarówno w samolotach, które są w produkcji, jak i już eksploatowanych przez przewoźników. Jak się okazało, problematycznych egzemplarzy łącznie jest nie „kilkadziesiąt”, jak wcześniej informował sam Airbus, ale 628. Z tej liczby 168 jest obecnie eksploatowanych przez linie lotnicze, a 240 znajduje się na liniach produkcyjnych z różnym stopniem zaawansowania montażu. Pozostałe są w początkowej fazie składania kadłuba. Jak poinformował rzecznik Airbusa, mimo zaplanowanej akcji przywoławczej, maszyny z wadliwymi panelami mogą bezpiecznie latać i nie ma jakiegokolwiek zagrożenia związanego z niedoróbką dostawcy. Ten niekorzystny dla Airbusa zbieg okoliczności pokazuje, jak niestabilny jest łańcuch dostaw i jak trudno jest prowadzić skuteczną kontrolę jakości. Początkowo Airbus nie chciał poinformować, jaka firma była dostawcą wadliwych paneli, które, jak się okazało, mają nierówną grubość. Teraz już wiadomo, że chodzi o hiszpański Sofitec Aero SL z Sewilli. W środę rano, 3 grudnia Airbus poinformował o obniżonej prognozie dostaw na ten rok. Ma to być nie 825, ale 790 samolotów. Producent podał w oświadczeniu, że „ostatni przypadek związany z wadliwymi panelami aluminiowymi znacząco wpłynął na tempo dostaw gotowych maszyn”. Chodzi o montowane w Tuluzie i Hamburgu samoloty z rodziny A320. Jednocześnie jednak Airbus utrzymał prognozę tegorocznych wyników finansowych. „Jest oczywiste, że wcześniejsze plany dostaw były zbyt ambitne” – czytamy w informacji analityka z rynku lotniczego Dudleya Shanleya z Goodbody. Airbus potwierdzał je jeszcze w październiku. I jest to drugi kolejny rok, kiedy Airbus jest zmuszony do obniżenia planu dostaw. W 2024 r. do korekty w dół doszło już w połowie roku i także chodziło o ok. 30 maszyn. Ostatecznie klienci europejskiego konsorcjum odebrali ich nie 800, ale 770. Kolejnym problemem, jaki został ujawniony, to możliwość kłopotów z silnikami do A320neo produkcji Pratt&Whitney (P&W) w zimowych warunkach, konkretnie wówczas, gdy maszyna znajduje się w marznącej mgle. W nowej rekomendacji dla przewoźników wszystkie A320neo wyposażone w napęd PW1100G mogą bezpiecznie startować jedynie wówczas, gdy widoczność jest większa, niż 150 metrów. Airbus poinformował także, że serwis naziemny już otrzymał odpowiednie instrukcje, w jaki sposób prowadzić procedury odladzania, tak aby nie doszło do kłopotów w trudnych warunkach pogodowych. Podkreślił jednocześnie, że jest to rozwiązanie tymczasowe i cały czas szukana jest ostateczna metoda pozbycia się tego problemu. Pracuje już nad tym P&W. Najwięcej maszyn z silnikami PW1100G mają w swojej flocie Lufthansa, SAS i Finnair. Jak poinformował rzecznik Airbusa, producent zdecydował się na takie zalecenia po tym, jak kłopoty z silnikami w A320 miała Air Astana 15 listopada 2025 r. na lotnisku w Ałmatach. Lot został wówczas odwołany. Przy tym nie wszystkie maszyny z rodziny A320 mają ten problem. Silniki LEAP-1A wyprodukowane przez CFM International LEAP-1A funkcjonują normalnie nawet w najtrudniejszych warunkach. Źródło: rp.pl

Komentarze