Problemy pracownicze Lufthansy

Z powodu trzydniowego strajku w należących do Lufthansy linii Germanwings, który ma się zakończyć 1 stycznia o północy ucierpi przynajmniej 30 tys. pasażerów. Ale dla Lufthansy ostatnio nękanej protestami pracowniczymi, to nie jest największy kłopot. Prawdziwym problemem jest narastająca frustracja pracowników w Grupie LH, no może z wyjątkiem szwajcarskiej linii Swiss. Teraz organizator strajku, związek zawodowy pracowników personelu pokładowego UFO grozi, że jeśli Lufthansa nie potraktuje na serio ich postulatów – zmiany w warunkach przyjmowania do pracy oraz możliwości zatrudnienia w niepełnym wymiarze godzin, to protesty przedłużą się na kolejne dni 2020. Przy tym ma strajkować nie tylko personel Germanwings, ale i samej Lufthansy. A to zazwyczaj stwarza naprawdę poważne problemy. Przy tym ostatnia reakcja Lufthansy zastanawia, bo rzecznik linii powiedział mediom : — Nie widzę możliwości rozwiązania tego konfliktu.To niepokojące, zwłaszcza w sytuacji, kiedy Lufthansa jeszcze do niedawna uznawana była za jednego z najbardziej stabilnych europejskich przewoźników. Tymczasem o ile ostatni strajk Germanwings miał ograniczony zasięg, chociaż został zaplanowany na okres dużego natężenia ruchu, to jednak pasażerowie którzy ucierpieli z powodu protestu mogli skorzystać z połączeń kolejowych, więc jego koszty są ograniczone. Jednakże strajk samej Lufthansy w listopadzie spowodował odwołanie 1,5 tys. lotów i kosztował już 10-20 mln euro, szacunki tej kwoty trwają.I o ile związki w Germanwings mają dość ograniczone roszczenia, to już w Lufthansie strona społeczna domaga się otwarcie znaczących podwyżek płac, w tym także dla osób nowo przyjmowanych do pracy i łatwiejszego dostępu do lepiej płatnych stanowisk. I nie tylko w Germanwings, ale i w Lufthansie pracownicy pokładu domagają się możliwości zatrudnienia w niepełnym wymiarze godzin. Wszystkie te roszczenia wyartykułował związek UFO, tymczasem w samej LH działa również drugi związek – Verdi, stąd zarząd uznał, że UFO może nie mieć upoważnienia do udziału w negocjacjach. A w tej chwili — jak piszą niemieckie media — zarząd i związki nie są nawet w stanie dojść do porozumienia jakie są główne problemy, o których chcieliby dyskutować. Przy tym zarząd nie ukrywa,że mimo protestów, nie zamierza rezygnować z planu cięcia kosztów.Stąd właśnie strajki, które związkowcom wydają się najprostszą i najskuteczniejszą bronią. Oczywiście zarządy samej Lufthansy, jak i Eurowings dla których latają Germanwings nie ukrywają, że związkowcy działają z pozycji siły, a UFO po prostu nie chce negocjacji i utrudnia jakiekolwiek próby rozwiązania sporu w formie arbitrażu. A kiedy prezes Germanwings w ostatni weekend starał się przekonać pracowników, aby zrezygnowali z protestu, UFO natychmiast poinformowało, że jego retoryka była „nieprzyjemna i nieakceptowalna". Zwłaszcza, kiedy związkowcy wypunktowali jakie warunki muszą zostać spełnione, aby do strajku nie doszło. Przedstawiciele Lufthansy i Germanwings te roszczenia uznali jako „niezrozumiałe i nieproporcjonalne". Więc w tej sytuacji ostatni strajk, mimo że mniej dotkliwy, niż poprzednie wskazuje na ostry konflikt toczący się między pracodawcą a stroną społeczną. I nic nie wskazuje na to, że miałby się on wkrótce zakończyć, co dla pasażerów jest kiepską informacją. A konieczność poważnego arbitrażu wydaje się w tej chwili bardziej paląca. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy już wiadomo, że projekt stworzenia niskokosztowej linii Eurowings nie do końca wypalił, bo jej koszty wcale nie są niskie, a integracja floty i personelu po upadłym Air Berlin nie poszła tak gładko, jak oczekiwano. Latem Lufthansa informowała o programie naprawczym w Eurowings, ale ten proces nie nie przebiega bez problemów. Źródło: rp.pl

Komentarze

Popularne posty