Airbus korzysta na produkcji A320neo

Airbus potwierdził prognozę rocznego zysku operacyjnego po nieco lepszym I kwartale, choć zużył część gotówki na zwiększenie zapasów, by zwiększyć rytm produkcji A320neo, mimo konsekwencji niemieckiego embarga na eksport broni do Arabii Saudyjskiej Bilans kwartalny przedstawili po raz pierwszy nowy prezes Guillaume Faury i dyrektor finansowy Dominik Asam. którzy podkreślali duży popyt na A320neo i dodali, że nie spodziewają się korzyści z problemów Boeinga z MAXami.Zysk operacyjny EBIT skoczył do 549 mln euro (analitycy liczyli na 520 mln) z 14 mln rok temu, obroty wzrosły o 22 proc. do 12,55 mld (zakładano 12,99 mld), bo grupa zwiększyła produkcję A320neo dających większy zysk od poprzednich wersji oraz dzięki zmniejszeniu kosztów produkcji szerokokadłubowych A350. Nadal ma jednak trudności z produkcją A321 ACF, z rodziny A320, z nowymi kabinami. „Airbus pracuje nad operacyjną poprawą swych wewnętrznych systemów przemysłowych i nadzorowania podstawowych osiągów" — stwierdzono w komunikacie; grupa potwierdziła zamiar dojścia do produkowania od połowy roku 60 samolotów wąskokadłubowych co miesiąc i do 63 od 2021 r.W związku z przedłużeniem przez Niemcy w kwietniu zakazu eksportu broni do Arabii Saudyjskiej (za zabójstwo J. Khashoggiego) Airbus musiał odpisać 190 mln euro na odroczenie podpisania kontraktu z Saudyjczykami na system nadzoru granic. — Mamy związane ręce i nogi, nie możemy konkurować o kontrakt eksportowy, jak planowaliśmy — stwierdził dyrektor Asam, ale Airbus nadal rozmawia z Rijadem. Natomiast kolejny odpis na wahania kursów walut dał łącznie sumę 297 mln euro. Ponadto grupa poniosła koszty zakończenia programu A380, to wszystko przyczyniło się do zmniejszenia zysku EBIT o 9 proc. Grupa wydała w I kwartale 4,3 mld euro na zwiększenie zapasów do większej produkcji samolotów wąskokadłubowych. Ich wytwarzanie zależy od zdolności funkcjonowania łańcucha dostaw, Airbus nie ma zamiaru zmieniać założenia dla 2021 r. 63 sztuk miesięcznie — powiedział Faury.Prezes uchylał się od odpowiedzi na pytania o konsekwencje uziemienia MAXów. Zapytany czy liczy na korzyści po wyrażeniu przez niektóre linie zaniepokojenia o te samoloty odparł: — średnio- i długoterminowe perspektywy A320 nie zmieniły się. A320 to A320, a MAX to MAX — cytuje go Reuter. Airbus potwierdził zamiar dostarczenia w tym roku 880-890 samolotów, zwiększenia zysku EBIT o 15 proc. i przepływów wolnej gotówki 4 mld euro.Źródło: rp.pl

Komentarze

Popularne posty