50 lat od pierwszego lotu Concorde’a

2 marca minęło 50 lat od kiedy lotnictwo komercyjne przeszło ponaddźwiękowy skok w przyszłość. 2 marca 1969 r. swój pierwszy lot techniczny wykonała kolejna ikona lotnictwa – francusko-brytyjski Concorde. Ryk silników Rolls-Royce/Snecma Olympus 593 jest ogłuszający, bo załoga samolotu ustawia je do prawie maksymalnej mocy. Po długim oczekiwaniu okrzyki zachęty oraz aplauz osiągają punkt kulminacyjny i Concorde o numerze seryjnym 001 majestatycznie wzbija się w przestworza nad Tuluzą. Tak właśnie 2 marca 1969 r., dokładnie o 15:38, została zapisana pierwsza strona w historii naddźwiękowego lotnictwa komercyjnego. Kolejny Concorde o numerze seryjnym 002 startuje miesiąc później, 8 kwietnia 1969 r., po drugiej stronie kanału La Manche.

Jesienią 1969 r. Concorde odbył swój pierwszy lot, w którym przekroczył barierę dźwięku, to otworzyło nowe zamówienia. Pan Am, BOAC i Air France to pierwsze linie (launch customers) jakie zamówiły ponaddźwiękowe maszyny. Inni przewoźnicy jacy złożyli zamówienia na Concordy to Panair do Brasil, Continental Airlines, Japan Airlines, Lufthansa, American Airlines, United Airlines, Air India, Air Canada, Braniff, Singapore Airlines, Sabena, Iran Air, Olympic Airways, Qantas, Middle East Airlines oraz TWA. Do zrealizowania wszystkich zamówień jednak nie doszło ze względu na kryzys paliwowy w latach 70. oraz wysoką cenę samolotu. W latach 1973–1979 wyprodukowano ich tylko 20. Służyły tylko w dwóch liniach: British Airways i Air France.Concorde, to obok Tupolewa Tu-144, najszybszy ponaddźwiękowy samolot pasażerski w historii lotnictwa. Nowatorski, awangardowy, wręcz wizjonerski projekt zrealizowany wspólnie przez francuskich i angielskich inżynierów. Wielu twierdziło, że wtedy wyprzedzał swoją epokę – przez 27 lat swojej służby nie doczekał się godnego konkurenta, gdyż radzieckiego Tu-144 wycofano ze służby w komunikacji pasażerskiej zaledwie po trzech latach od uruchomienia produkcji przez wiele problemów technicznych oraz katastrofę na Paris Air Show 1973. Concorde wzbudzał także kontrowersje w kwestiach ekologicznych. Chodziło o zanieczyszczenie powietrza oraz ogromny hałas przy starcie. Niestety był on samolotem niewiarygodnie głośnym. Gdy startował z Heathrow, cały Londyn wiedział, że ponaddźwiękowa maszyna rozpoczyna swój lot nad Atlantyk. Było w tym jednocześnie coś przerażającego, ale i dostojnego. Odgłosu przelatującego Concorde'a nie sposób było pomylić z żadnym innym. Głównymi trasami Concorde'a były loty transatlantyckie z Londynu Heathrow (British Airways) oraz Paryża Charles'a de Gaulle'a (Air France) na lotniska w Nowym Jorku i w Waszyngtonie. Lot z Paryża lub Londynu do Nowego Jorku trwał około 3,5 godziny, połowę krócej niż samolotami poddźwiękowymi. Organizowano też rejsy specjalne, np. rejs sylwestrowy z Londynu. Samolot startował tuż po północy czasu lokalnego w Londynie, po czym lądował w Nowym Jorku na 2,5 godziny przed tamtejszym Nowym Rokiem, a pasażerowie wraz z załogą świętowali Sylwestra po raz drugi.Concorde na swój pokład zabierał 100 pasażerów. Fotele zamontowano w układzie 2+2, czyli tak jak w większości regionalnych maszyn. Załogę naddźwiękowego samolotu stanowiło dwóch pilotów, inżynier pokładowy i 6 stewardes/stewardów. W trakcie służby Concorde uchodził za samolot bardzo ekskluzywny, wręcz snobistyczny. Mówiono, że jego pokład to miejsce, w którym wypada bywać. Za bilet na lot nad Atlantykiem należało zapłacić kwotę nawet 10 tys. dolarów amerykańskich. Choć ciekawostką jest, że przez jakiś czas loty Concordem były stosunkowo tanie. Dwaj przewoźnicy znacząco podnieśli cenę, ponieważ wysokich cen oczekiwali... sami pasażerowie, co było oznaką niesamowitego prestiżu. Lot francusko-brytyjskim cudem techniki nie miał nic wspólnego ze znanymi dziś lotami liniami niskokosztowymi. Do obsługi Concorde'ów zatrudniano znakomitych pilotów oraz najpiękniejsze stewardessy i hostessy na lotniskach. Pasażerowie na pamiątkę otrzymywali okolicznościowe zestawy gadżetów, raczeni byli szampanem i wykwintnymi daniami. Przewoźnicy używający Concorde'ów do dziś szczycą się, że na pokładzie ich samolotów podróżowały najznakomitsze osobistości XX-wieku. Papież Jan Paweł II, Królowa Matka Elżbieta, Margaret Thatcher, Phil Collins, Mick Jagger, muzycy zespołu AC/DC czy David Beckham. A to przecież tylko garstka znanych osób, które podróżowały Concordem.Katastrofa wydarzyła się 25 lipca 2000 r. Maszyna Concorde o rejestracji F-BTSC miała zaplanowany rejs AF4590 z Paryża do Nowego Jorku. Oficjalne śledztwo przeprowadzone przez francuską komisję badania wypadków lotniczych (BEA) stwierdza, że przyczyną katastrofy był tytanowy kawałek, który odpadł z samolotu linii Continental DC-10 startującego pięć minut wcześniej. Podczas startu Concorde najechał lewym zespołem kół na metalowy element, który spowodował rozerwanie jednej z opon, której fragmenty uderzyły w zbiornik paliwa znajdujący się tuż nad komorą podwozia. Uderzenie wywołało poważny wyciek paliwa, które zapaliło się od instalacji elektrycznej lub zetknięcia z gorącymi elementami silnika. W momencie gdy samolot przekroczył już prędkość decyzyjną V1, poniżej której możliwe było bezpieczne wyhamowanie maszyny na pasie startowym, dowódca, Christian Marty, podjął decyzję o kontynuowaniu startu. Jednak maszyna z wyłączonym silnikiem nr 2 i uszkodzonym silnikiem nr 1 nie była w stanie nabrać prędkości i wysokości, co w połączeniu z utratą stateczności doprowadziło do upadku maszyny na hotel i restaurację tuż przed miejscowością Gonesse. 

Po katastrofie przerwano loty ponaddźwiękowcem prawie na rok. Powrócił on na trasy w 2001 roku ze wzmocnionymi oponami i zbiornikami paliwa.Warto dodać, że ówczesne linie Continental Airlines zostały uznane przez francuski sąd za odpowiedzialne katastrofy Concorde'a linii Air France. Według sądu oraz śledczych, wypadek spowodowany został przez kawałek oderwanego metalu pozostawiony na pasie startowym przez DC-10 amerykańskiego przewoźnika. Linie Continental oraz mechanik, który był tego dnia odpowiedzialny za przegląd samolotu, zostali skazani na 200 tys. euro grzywny. Eksperci lotnictwa traktują taki wyrok francuskiego sądu jako umywanie rąk od częściowo własnej odpowiedzialności za tę katastrofę. Winą obarczają również samo lotnisko de Gaulle'a, które nie sprawdziło pasa startowego przed odlotem samolotu. Dla wielu z nich to oczywiste, aby przed startem takiej maszyny sprawdzić nawierzchnię pasa chociażby pod względem czystości. (Rynek Lotniczy)

Komentarze

Popularne posty