Lotnisko Babimost z coraz większą liczbą pasażerów

Od 20 do prawie 70 pasażerów korzysta z połączenia LOT między Zieloną Górą a Warszawą. Na pokładach bombardierów Q400 NextGen można pomieścić 78 pasażerów. Za wcześnie mówić, że decyzja samorządu o podpisaniu umowy z narodowym przewoźnikiem i uruchomieniu rejsów była trafiona, ale coraz więcej za tym przemawia. W kolejnych rankingach ruchu na polskich lotniskach może się okazać, że Babimost przestanie być już najmniejszym lotniskiem w naszym kraju i na trwałe wyprzedzi Radom. Po I kwartale ten port był jeszcze na ostatnim miejscu – 1412 odprawionych pasażerów wobec 3,1 tys. w radomskim Sadkowie, ale pierwsze połączenia z Zielonej Góry ruszyły dopiero na początku marca i tym samym ruch w porównaniu z tym samym okresem 2016 r. wzrósł o jedną trzecią. Natomiast w Radomiu pod wielkim znakiem zapytania stoi przedłużenie umowy ze Sprint Airem. Dzięki połączeniu z Warszawą podróżujący m.in z Zielonej Góry i Gorzowa uzyskali najszybszy transfer m.in do Amsterdamu, Sztokholmu, Brukseli, Paryża, Londynu, Zurychu, Warszawy, Krakowa, Wilna, Mediolanu, Pragi, Budapesztu, Duesseldorfu, Frankfurtu nad Menem i Madrytu. Dla LOT te rejsy to czysty interes, ponieważ otrzymuje za nie od samorządów 12,1 mln zł. Zanim wystartował pierwszy samolot LOT, lotnisko Babimost otrzymało certyfikat lotniska o spełnieniu standardów wymaganych przez Unię Europejską. Wydany przez Urząd Lotnictwa Cywilnego dokument potwierdza, że Lotnisko Zielona Góra-Babimost spełnia wszystkie zasady bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego. Na babimojskim lotnisku największy ruch był dotąd w okolicach Wielkanocy, kiedy to średnio w samolotach było 55–60 pasażerów. Większość z nich przesiada się w Warszawie na dalsze połączenia w siatce LOT. – To dobre wiadomości – nie ma wątpliwości marszałek Elżbieta Anna Polak. – Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że połączenie jest potrzebne. A będzie coraz lepiej. To naprawdę dobra perspektywa dla lotniska. Samorząd regionu ma bardzo ambitne plany. Jego przedstawiciele wierzą, że kiedy mieszkańcy Zielonej Góry i okolic przyzwyczają się do tego, że z Babimostu rzeczywiście można polecieć w świat, na lotnisku rozwinie się także wakacyjny ruch czarterowy, a w przyszłości pojawią się również bezpośrednie połączenia zagraniczne do trzech–pięciu portów. Według zapewnień pani marszałek przetarg na te połączenia jest już praktycznie gotowy. Dodatkowo województwo przeznaczyło 7 mln zł na promocję Lubuskiego na pokładach samolotów latających za granicę. Robert Bagiński, lubuski polityk i bloger, uważa, że nie ma co się ekscytować liczbą pasażerów, którzy latają i być może polecą z Babimostu. – Czy zwiększenie liczby pasażerów do 120, a nawet 200 tysięcy rocznie coś zmieni? Nie, bo lotniska są rentowne dopiero, kiedy liczba odprawionych pasażerów przekracza pół miliona – przypomina. Jego zdaniem ważne jest to, że na lotnisko w Babimoście nie wydano pieniędzy. Nie zostało ani wybudowane, ani kupione, ale wart 30 mln zł majątek samorządy przejęły w zamian za utrzymanie jego funkcjonalności przez najbliższe lata. W 2014 r. został tam uruchomiony system naprowadzania samolotów ILS, wybudowano terminal oraz uruchomiono stację meteo. Port w Babimoście jest gotów do przyjmowania samolotów kodu C, czyli Boeinga 737 i Airbusa A320, oraz maszyn A330-300-200 i Boeing 757-300/200. (rp.pl)

Komentarze