Air France/KLM szuka prezesa

Bardzo trudno jest znaleźć osobę, która zastąpiłaby Alexandre de Juniaca na stanowisku prezesa Air France/KLM. Najpewniejszym kandydatem jest w tej chwili Marc Janaillac, prezes prywatnej firmy transportowej Transdev. 
 
Kandydat, który zastąpi de Juniaca powinien zostać wyłoniony do końca kwietnia. Oprócz Janaillaca wymienia się jeszcze nazwiska Guillaume Pepy, prezes państwowych kolei SNCF, Jeana Francoisa Cirelli, byłego prezesa GDF Suez, promowanego przez samego de Juniaca Frederica Gageya, oraz szefa KLM, Petera Elbersa i Lionela Guerina, byłego pilota, który teraz szefuje niskokosztowemu HOP! Wyraźnie nie jest to najbardziej pożądana posada we Francji. Każdy z chętnych do zajęcia miejsca de Juniaca, który od sierpnia będzie dyrektorem generalnym Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) będzie musiał zmierzyć się z niezbędną restrukturyzacją francuskiej części AF/KLM, potężnymi związkami zawodowymi, popieranymi przez władze i pewnymi swoich racji do tego stopnia, że w lipcu 2015 pobili właśnie Frederica Gageya, który z nimi negocjował warunki zwolnienia 2,9 tys. pracowników. Państwo ma 15,9 proc. udziałów w przewoźniku i w tym przypadku poparło stronę związkową, której przewodziła lewicowa CGT. Do tego dochodzi jeszcze konieczność zmierzenia się z ostrą konkurencją ze strony linii z Zatoki - Emirates, Etihadem i Qatar Arways. Headhunterzy nie mają łatwego zadania, bo i płaca nie jest najwyższa w branży. De Juniac, który ma za sobą karierę w administracji publicznej (był szefem gabinetu Christine Lagarde w czas, gdy była ona ministrem finansów Francji) zarabiał 675 tys. euro rocznie, podczas gdy np. prezes Lufthansy rocznie otrzymuje w tym samym czasie przelew wartości 2,67 mln euro, z tego 1,27 mln z tytułu płacy podstawowej. To wszystko jest zresztą prawie tyle, co nic, bo na przykład Richard Anderson, prezes amerykańskiej Delta Airlines inkasuje co roku 17,6 mln dol. Wcześniej odmówił im Thierry Antinori, wiceprezes ds. handlowych w Emirates, który pracował 14 lat w Lufthansie a w latach 1986-1997 także w Air France gdzie odpowiadał m.in za rynek niemiecki. — Tak, dostałem taką propozycję, ale nie jestem zainteresowany — powiedział. —Jeśli nadal mam pracować w branży lotniczej, którą pokochałem i zamierzam w niej pozostać, to mam zamiar pracować dla obecnej marki — Emirates — mówił 55- letni dzisiaj Antinori. Christine Alibert, prezes jednego z najskuteczniejszych „łowców głów", firmy Boyden nie ukrywała, że tak niskie wynagrodzenie praktycznie wyklucza poszukiwania poza Francją. De Juniac odszedł po 3 latach, bo nie był w stanie przebić się ze swoją strategią, chociaż zaczęła przynosić efekty. Ale w wywiadzie radiowym nie ukrywał, że jego następca nie będzie miał łatwo, bo żeby utrzymać się na rynku musi dokończyć restrukturyzację i zdobyć wsparcie pilotów. Zdaniem Yana Deroclesa, analityka rynku lotniczego w Oddo Securities następca de Juniac nie będzie miał innego wyjścia, jak powiedzieć podczas negocjacji z pracownikami: taki mam plan i musimy go zrealizować. — Obawiam się jednak, że taką osobę, z wielką charyzmą bardzo trudno znaleźć — mówił Derocles. Żródło: ekonomia.rp.pl

Komentarze

Popularne posty