Awaryjne lądowanie na lotnisku Chopina w Warszawie

Do nieplanowego lądowania samolotu doszło dziś około godz. 15 na warszawskim Lotnisku Chopina – poinformował rzecznik portu Przemysław Przybylski. Boeing 777 linii Turkish Airlines był w trasie ze Stambułu do San Francisco. Jak powiedział nam Przemysław Przybylski, to pilot zgłosił zamiar lądowania na warszawskim lotnisku. – Podkreślam, że nie było to lądowanie awaryjne, tylko nieplanowe. Awaryjne jest wtedy, kiedy samolot jest uszkodzony i nie jest w stanie utrzymać się na wyznaczonym kursie. W tym wypadku tak nie było – zaznacza rzecznik.
Przybylski nie chciał jednak powiedzieć, co było przyczyną takiej decyzji pilota. Zaczęły się pojawiać nieoficjalnie informacje, że na pokładzie samolotu znaleziono podejrzany przedmiot lub pakunek. Z kolei tureckie media podały, że te podejrzenia wzbudził telefon komórkowy, który nie miał właściciela. Onetowi udało się potwierdzić nieoficjalnie te ostatnie informacje. Chodziło o telefon pozostawiony przy jednym z foteli w części pasażerskiej.

Pilot bezpieczne wylądował. Chwilę potem pasażerowie i obsługa opuścili samolot. Nikt przy tym nie ucierpiał. - Na pokład weszła właśnie specjalistyczna grupa naszych pirotechników, która sprawdzi cały kadłub samolotu, włącznie z częścią bagażową, pod kątem bezpieczeństwa – mówiła Onetowi około godz. 16 st. chor. Dagmara Bielec-Janas, rzeczniczka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. – To jednak standardowa procedura w takich przypadkach – dodaje.
Na miejscu pojawiły się też inne służby – straż pożarna, karetki pogotowia oraz policja, która zabezpieczała płytę. Pirotechnicy straży granicznej prześwietlili wspomniany telefon leżący na podłodze i sprawdzili go pod kątem niebezpiecznych materiałów. Na szczęście nie stwierdzili ich obecności. Tuż przed godz. 17 akcja pirotechników się zakończyła.
Na pokładzie Boeinga 777 znajdowało się, włącznie z obsługą, około 330 osób. – Samolot Turkish Airlines wkrótce odleci w dalszą drogę do San Francisco – poinformował około godz. 17 Przemysław Przybylski. Źródło: Onet.pl

Komentarze

Popularne posty