Polskie śmigłowce dla załóg ratowniczo-poszukiwawczych SAR


Głowica optoelektroniczna, podwójna wciągarka czy laserowy system opromieniowania – to niektóre rozwiązania zastosowane w polskich śmigłowcach produkowanych dla załóg ratowniczo-poszukiwawczych SAR. Królem w tym zakresie jest śmigłowiec AW 139 - powiedział w czwartek prezes Leonardo PZL-Świdnik Bartosz Śliwa. Podczas konferencji „Ratownictwo lotnicze w systemie bezpieczeństwa państwa", która odbyła się na lotnisku Babice w Warszawie, dyskutowano o nowych kierunkach działania dla rozwoju ratownictwa lotniczego, ochrony ludności oraz podnoszenia gotowości operacyjnej ratownictwa lotniczego w skali kraju. Omawiano morskie operacje ratownicze na Bałtyku oraz górskie z wykorzystaniem śmigłowców.– Zakład w Świdniku ma 75 lat i od samego początku współpracujemy z ekipami SAR ratującymi ludzi – powiedział PAP Bartosz Śliwa, prezes Leonardo PZL-Świdnik.SAR (ang. Search and Rescue) to specjalistyczne jednostki, których głównym zadaniem jest poszukiwanie i ratowanie życia ludzkiego na morzu, w powietrzu oraz w trudnym terenie. – Obecnie trzonem śmigłowców poszukiwawczo-ratowniczych w Polsce jest śmigłowiec W3 SOKÓŁ, ale królem operacji jest śmigłowiec AW 139 – powiedział Śliwa. Dodał, że jest to śmigłowiec, który potrafi latać w każdych warunkach pogodowych. Wskazał, że najnowszym dzieckiem jest śmigłowiec AW149 – niemal 9 tonowa maszyna. – Ten śmigłowiec dostarczamy bezpośrednio ze Świdnika do Polskich Sił Zbrojnych – wyjaśnił Śliwa. Dyrektor ds. biznesu Leonardo PZL-Świdnik Grzegorz Wyszyński podkreślił, że AW 139 to „absolutnie najlepszy śmigłowiec w swojej klasie, zaprojektowany i wyprodukowany w Świdniku". W jego ocenie, najważniejszym elementem śmigłowca, który wspiera pracę załóg SAR jest głowica optoelektroniczna. Taka głowica przeznaczona jest do pracy w systemach wykrywania, obserwacji, śledzenia celów naziemnych i powietrznych zarówno w dzień jak i w nocy. – Oprócz głowicy śmigłowiec ma podwójną wciągarkę. To bardzo istotny element dla ratownictwa, ale też rozwiązanie dla ratownictwa górskiego. Oczywiście jesteśmy bardzo dumni z naszego Sokoła w Tatrach, ale AW139 jest też doskonałym śmigłowcem dla warunków tatrzańskich – powiedział. – Wszystko powstaje w Świdniku, od pierwszej śrubki, po próby w locie, obloty. My nie montujemy tylko produkujemy w Świdniku. Każdy z tych śmigłowców powstaje u nas i dalej idzie w świat – podsumował Wyszyński. Na miejscu podczas pokazów obecna była też załoga z Italian Coast Gard z Sycylii, która zaprezentowała możliwości śmigłowca AW 139 SAR ze specjalistycznym wyposażeniem ratowniczym. – Sprzęt, procedury i helikopter to podstawa naszej pracy. Śmigłowiec AW 139 ma bardzo dużą kabinę – możemy (...) zabrać na pokład duży zespół ratowniczy do akcji związanych z lawinami, które zeszły wysoko w górach. Kluczowym elementem naszej pracy jest wciągarka. Gdzie tylko możemy, używamy jej, aby dotrzeć do pacjenta niezależnie od miejsca akcji – powiedział Julien Eymard, który jest byłym inżynierem pokładowym francuskich sił powietrznych z ponad 25-letnim doświadczeniem w operacjach śmigłowcowych, głównie w zakresie poszukiwań i ratownictwa na morzu oraz w górach. Czas wyprodukowania tego typu śmigłowca na potrzeby służb ratowniczo-poszukiwawczych waha się od 18 do 24 miesięcy. (PAP)

Komentarze