LOT przegrał proces z Boeingiem


Boeing nie jest winien ukrywania problemów związanych z bezpieczeństwem eksploatacji samolotów B737 MAX - uznała ława przysięgłych Sądu Federalnego w Seattle - poinformowała agencja Reutera. To oznacza przegraną LOTu w procesie o odszkodowanie.Chodzi o wadliwe funkcjonowanie systemu MCAS (Maneuvering Characteristics Augmentation System), który wpływa na kontrolę lotu. Z powodu błędów w oprogramowaniu w dwóch katastrofach samolotów linii Lion Air i Ethiopian Airlines w latach 2018 i 2019 zginęło łącznie 346 osób. W marcu 2019 roku amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) oraz jej odpowiedniki w innych krajach, w tym polski Urząd Lotnictwa Cywilnego, nakazały uziemienie wszystkich maszyn B737 MAX. Zakaz lotów trwał 18 miesięcy i przyniósł przewoźnikom konkretne straty finansowe, ponieważ musieli znaleźć na rynku samoloty zastępcze. LOT wycenił swoje straty początkowo na 250 mln dol., a ostatecznie na 153 mln dol. Po dwutygodniowym procesie ława przysięgłych obradowała przez trzy godziny i zdecydowała, że koncern nie jest winny ukrywania problemów dotyczących bezpieczeństwa samolotów 737 MAX. – Jesteśmy zadowoleni z dzisiejszego werdyktu ławy przysięgłych na naszą korzyść – powiedział rzecznik Boeinga cytowany przez Reutersa. „PLL LOT przyjmują do wiadomości werdykt ławy przysięgłych wydany w postępowaniu dotyczącym roszczeń spółki związanych z uziemieniem samolotów Boeing 737 MAX. Spółka dokona oceny dostępnych możliwości podjęcia dalszych kroków prawnych w tej sprawie. Na obecnym etapie PLL LOT nie będą udzielać dalszych komentarzy dotyczących szczegółów postępowania” — czytamy w oświadczeniu polskiego przewoźnika przesłanym „Rzeczpospolitej”. LOT procesował się z Boeingiem od 2021 roku. Sprawa przed sądem w Seattle, gdzie znajduje się główna siedziba Boeinga, rozpoczęła się dwa tygodnie temu. Zdaniem LOT-u Boeing miał również wprowadzić w błąd Federalną Administrację Lotnictwa, ponieważ chciał uniknąć kosztów szkolenia pilotów przesiadających się ze starszych modeli B737 na MAX-y. LOT ujawnił także, że brak konieczności ponoszenia takich wydatków wpłynął na wybór MAX-ów zamiast konkurencyjnych Airbusów A320. Przedstawiciele Boeinga kategorycznie odrzucili stawiane zarzuty, twierdząc przed sądem, że LOT nadal eksploatuje samoloty 737 MAX, co — zdaniem koncernu — podważa twierdzenia o „oszustwie na wielomilionową skalę”. Według prawników polskich linii lotniczych amerykański koncern miał wprowadzić PLL LOT w błąd co do ryzyka związanego z leasingowanymi samolotami Boeing 737 MAX, w szczególności w zakresie działania systemu MCAS wpływającego na kontrolę lotu. Tuż po katastrofie Ethiopian Airlines Boeing próbował przekonywać, że to nie system MCAS był wadliwy, lecz piloci afrykańskiego przewoźnika byli niewystarczająco wyszkoleni. Ówczesny prezes Boeinga Dennis Muilenburg szukał wówczas wsparcia w Waszyngtonie u prezydenta Donalda Trumpa, który stanął po stronie koncernu, argumentując, że pilotowanie MAX-ów wymaga bardzo specjalistycznych umiejętności, które można zdobyć na amerykańskich uczelniach. Ostatecznie jednak Boeing, po ponad dwóch latach procesów, uznał swoją winę. Odszkodowania miały wynieść 500 mln dol. dla rodzin ofiar oraz 1,77 mld dol. dla obu przewoźników. Rodziny ofiar katastrof Ethiopian Airlines i Lion Air przez wiele miesięcy procesowały się o odszkodowania, których wysokość była uzależniona od skuteczności prawników obu stron. Pierwsze odszkodowanie w wysokości 28 mln dol. zostało wypłacone w 2025 roku, a kolejne — 49,5 mln dol. — w 2026 roku. Niektóre procesy nadal się toczą. Jak dotąd całkowite koszty wielkiej wpadki Boeinga związanej z błędnym oprogramowaniem MCAS szacowane są na około 20 mld dol. W tej kwocie mieszczą się zarówno odszkodowania, jak i kary nałożone na koncern z Seattle. Źródło: rp.pl

Komentarze