Program Boeinga 777-9 osiągnął ważny kamień milowy. Piloci linii lotniczych z całego świata zakończyli końcową fazę szeroko zakrojonych badań czynników ludzkich (human factors). W trakcie testów załogi zostały postawione w realistycznych, stresujących sytuacjach obejmujących nieoczekiwane awarie, co pozwoliło uzyskać jeden z najbardziej wiarygodnych obrazów tego, jak samolot może zachowywać się w codziennej eksploatacji liniowej. Kampania testowa była pierwszym przypadkiem, w którym Boeing wykorzystał zakrojone na dużą skalę oceny symulatorowe z udziałem pilotów liniowych do wykazania zgodności z zaktualizowanymi przepisami FAA dotyczącymi czynników ludzkich. Wytyczne te wprowadzono po uchwaleniu ustawy Aircraft Certification, Safety & Accountability Act z 2020 roku, będącej odpowiedzią na wnioski wyciągnięte po katastrofach samolotów 737 MAX. W trwającym trzy lata programie uczestniczyło ponad 200 pilotów, a testy prowadzono w siedmiu lokalizacjach na całym świecie. W końcowej fazie, przeprowadzonej w Seattle, załogi z pięciu linii lotniczych wykonywały w symulatorach pełne operacje od momentu wykołowania ze stanowiska do wkołowania, podczas gdy inżynierowie Boeinga potajemnie wprowadzali różnego rodzaju usterki systemów. Piloci nie byli informowani o celu poszczególnych prób, aby uchwycić ich naturalne reakcje oraz proces podejmowania decyzji pod presją.Według producenta ocenie poddano wszystkie kluczowe elementy pracy załogi, od systemów ostrzegawczych i logiki list kontrolnych po fizyczną interakcję z przyrządami sterowania i wyświetlaczami. Opracowano około 70 scenariuszy lotów, a obserwatorzy sporządzili ponad 10 tys. notatek dokumentujących zachowanie pilotów i przebieg pracy w kokpicie. Kokpit 777-9 wprowadza również szereg nowości, w tym duże ekrany dotykowe, przeprojektowane fotele pilotów, opcjonalne podwójne wyświetlacze przezierne (HUD) oraz dedykowane elementy sterowania składanymi końcówkami skrzydeł. Dla Boeinga testy te mają znaczenie wykraczające poza sam proces certyfikacji. Stanowią również okazję do odbudowy zaufania do projektowania kokpitów i podejścia skoncentrowanego na pilotach w kluczowym momencie dla firmy. Przy pierwszych dostawach planowanych na 2027 r., 777-9 jest o kolejny krok bliżej wejścia do służby liniowej. Źródło: aero-news.net
Program Boeinga 777-9 osiągnął ważny kamień milowy. Piloci linii lotniczych z całego świata zakończyli końcową fazę szeroko zakrojonych badań czynników ludzkich (human factors). W trakcie testów załogi zostały postawione w realistycznych, stresujących sytuacjach obejmujących nieoczekiwane awarie, co pozwoliło uzyskać jeden z najbardziej wiarygodnych obrazów tego, jak samolot może zachowywać się w codziennej eksploatacji liniowej. Kampania testowa była pierwszym przypadkiem, w którym Boeing wykorzystał zakrojone na dużą skalę oceny symulatorowe z udziałem pilotów liniowych do wykazania zgodności z zaktualizowanymi przepisami FAA dotyczącymi czynników ludzkich. Wytyczne te wprowadzono po uchwaleniu ustawy Aircraft Certification, Safety & Accountability Act z 2020 roku, będącej odpowiedzią na wnioski wyciągnięte po katastrofach samolotów 737 MAX. W trwającym trzy lata programie uczestniczyło ponad 200 pilotów, a testy prowadzono w siedmiu lokalizacjach na całym świecie. W końcowej fazie, przeprowadzonej w Seattle, załogi z pięciu linii lotniczych wykonywały w symulatorach pełne operacje od momentu wykołowania ze stanowiska do wkołowania, podczas gdy inżynierowie Boeinga potajemnie wprowadzali różnego rodzaju usterki systemów. Piloci nie byli informowani o celu poszczególnych prób, aby uchwycić ich naturalne reakcje oraz proces podejmowania decyzji pod presją.Według producenta ocenie poddano wszystkie kluczowe elementy pracy załogi, od systemów ostrzegawczych i logiki list kontrolnych po fizyczną interakcję z przyrządami sterowania i wyświetlaczami. Opracowano około 70 scenariuszy lotów, a obserwatorzy sporządzili ponad 10 tys. notatek dokumentujących zachowanie pilotów i przebieg pracy w kokpicie. Kokpit 777-9 wprowadza również szereg nowości, w tym duże ekrany dotykowe, przeprojektowane fotele pilotów, opcjonalne podwójne wyświetlacze przezierne (HUD) oraz dedykowane elementy sterowania składanymi końcówkami skrzydeł. Dla Boeinga testy te mają znaczenie wykraczające poza sam proces certyfikacji. Stanowią również okazję do odbudowy zaufania do projektowania kokpitów i podejścia skoncentrowanego na pilotach w kluczowym momencie dla firmy. Przy pierwszych dostawach planowanych na 2027 r., 777-9 jest o kolejny krok bliżej wejścia do służby liniowej. Źródło: aero-news.net

Komentarze
Prześlij komentarz