W samolocie Cessna 150, silnik przerwał pracę zaledwie kilka minut po starcie maszyny z lotniska Aeroklubu Podhalańskiego w Łososinie Dolnej. Szczęśliwie maszyna już nie była nad Jeziorem Rożnowskim. Pilot - instruktor podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu na polu uprawnym, które już zostało zaorane. Maszyna przyziemiła nieopodal jednego z gospodarstw we wsi Podole-Górowa w gminie Gródek nad Dunajcem. Pilot - instruktor, a także lecący z nim pilot - uczeń, wyszli z opresji zez jakichkolwiek urazów. Także samolot nie został uszkodzony. Mały samolot typu cesna wystartował z lotniska Aeroklubu Podhalańskiego w Łososinie Dolnej o godz. 8.20. Na pokładzie był bardzo doświadczony pilot - instruktor oraz zdobywający lotnicze szlify pilot - uczeń. Maszyna pokonała dystans zaledwie kilkunastu kilometrów, kiedy silnik "odciął", czy przestał pracować. Kilka minut po starcie konieczne okazało się awaryjne lądowanie. Pilot - instruktor zdecydował się wykonać ten manewr na względnie równym zaoranym polu. Miejsce wydawało się korzystne również ze względu na domu, którego mieszkańcy mogli szybko nadejść z pomoc, gdyby okazała się niezbędna. Awaryjne lądowanie okazało się perfekcyjne. Obydwaj piloci nie ucierpieli. Maszyna nie została uszkodzona. (Gazeta Krakowska)

Komentarze
Prześlij komentarz