Cztery osoby zginęły w katastrofie śmigłowca ratunkowego na Słowacji. Ofiary to trzyosobowa załoga maszyny i przewożony na pokładzie pacjent.
W nocy śmigłowiec Bell 429 GlobalRanger należący do firmy medycznej ATE Rescue Helikopter, poleciał z lotniska w Popradzie do małej wioski Strelniki niedaleko Bańskiej Bystrzycy po pacjenta, który po upadku z dużej wysokości był w ciężkim stanie. Załoga miała go dostarczyć do szpitala w pobliskiej Bańskiej Bystrzycy.
Według rzeczniczki firmy, do której należał śmigłowiec Zuzany Hopjakovej, około 23:00 centrala straciła kontakt z załogą. Na poszukiwania wysłano służby ratunkowe.
Po kilku godzinach poszukiwań odnalazły wrak, który znajdował się w trudno dostępnym miejscu w lesie. Na razie nie wiadomo co było przyczyną wypadku.
Maszynę pilotował Jan Rušin, który podczas swojej kariery wylatał ponad cztery i pół tysiąca godzin. Był członkiem rodziny urzędującego prezydenta Słowacji Andreja Kiski.
Prezydent Słowacji Andrej Kiska napisał na jednym z portali społecznościowych, że zmarły pilot był jego bliskim kuzynem.
Wrak znajdował się w trudno dostępnym leśnym terenie. Niestety wszyscy na pokładzie nie żyli. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wypadku. (RMF24/PAP)

Komentarze
Prześlij komentarz