Air France i jego związki zawodowe muszą zdecydować., czy uda się uniknąć redukcji części połączeń dalekiego zasięgu.
Przynoszący straty przewoźnik oświadczył 8 września br., że może obciąć o 10% swoje operacje długodystansowe i przeprowadzić zwolnienia wśród załogi, jeśli nie osiągnie porozumienia ze wszystkimi związkami zawodowymi co do implementacji programu Perform 2020.
24 września br. odbyło się spotkanie władz przewoźnika z pilotami i personelem pokładowym, na którym dyskutowano wydłużenie czasu pracy załogi, ale bez dodatkowego wynagrodzenia. Chociaż rzecznik prasowy Air France odmówił komentarza, wszystko wskazuje, że nie osiągnięto porozumienia. Następne takie spotkanie jest planowane na 5 października.
W międzyczasie władze Air France-KLM spotykają się 1 października i następnego dnia – sam zarząd Air France.
Aby poprawić kondycję finansową, przewoźnik francuski zamierza zwolnić część załogi, co na pewno nie spodoba się załodze. Air France już przeżył w ub. r. kosztowny strajk pilotów. Jako inny środek naprawczy, przewoźnik przewiduje opóźnienie dostaw Boeingów 787-9, które miały być dostarczane pod koniec 2016 r.
Prezes AF Frédéric Gagey oznajmił, że powodzenie programu Perform 2020 uczyni z nich przewoźnika równie konkurencyjnego jak ich partner KLM, którego związki zaakceptowały Program. Powiedział, że AF ma tylko dwie drogi: albo poprawi swoją wydajność, albo ograniczy ambicje redukując swoje operacje. Zauważył, że wielu przewoźników np. Iberia, British Airways i Delta Air Lines ograniczyły swoją siatkę połączeń, aby poprawić wyniki. Air France wolałby tego nie robić i poszukać oszczędności w kosztach osobowych. Zapowiedział, że, jeśli wyniki poprawią się do końca 2017 r., to przeznaczy dla załogi 100 mln euro i zatrudni więcej pilotów w latach 2017-18. Źródło: PRTL.pl

Komentarze
Prześlij komentarz