Strefy zakazu używania dronów, oprogramowanie blokujące ich loty we wrażliwych sterach i przepisy o rejestracji znajdują się wśród propozycji urzędów kontroli lotów i ekspertów
Rośnie popularność cywilnych dronów używanych zarówno w celach handlowych jak i do nadzoru stanu zasiewów, obserwowania klęsk naturalnych, do robienia zdjęć czy po prostu dla rozrywki. Ich popularność wiąże się z coraz większą liczbą informacji o kolizjach w powietrzu jakich udało się uniknąć w ostatniej chwili, np. podczas podchodzenia samolotu Lufthansy do lądowania w Warszawie.
Brytyjski urząd lotnictwa cywilnego CAA opublikował ostrzeżenie w lipcu po 7 incydentach z dronami, które przelatywały blisko samolotów koło brytyjskich lotnisk w ciągu niecałego roku.
Uznając to zagrożenie Komisja Europejska przyznała, że będzie dochodzić do wypadków z dronami i zleciła urzędowi bezpieczeństwa lotniczego EASA opracowanie wspólnych reguł korzystania z dronów w Europie.
Sektor lotnictwa jest zaniepokojony mniejszymi obiektami latającymi, używanymi jak modele samolotów często jako hobby, bo ich użytkownicy nie znają przepisów obowiązujących w transporcie powietrznym. Organizacje pilotów i innych sektorów lotnictwa postulują, by drony były wyposażone w technologię blokującą, z wykorzystaniem oprogramowania GPS, które nie pozwalałoby im wlatywać do pewnych stref, podobnie jak ograniczałoby wysokość i dystans. Domagają się także rejestracji dronów. - Potrzebujemy pewnych wymogów do zarejestrowania. To pozwalałoby identyfikować osoby naruszające przepisy i pozbawiać ich uprawnień - stwierdził szef niemieckiego urzędu kontroli lotów, DFS, Klaus-Dieter Scheurle.
W wielu miastach już istnieją strefy zakazu używania dronów, co nie powstrzymało ludzi od wypuszczania ich w powietrze. Tylko w tym roku policja badała przypadki lotów dronów nad elektrowniami jądrowymi we Francji oraz nad Białym Domem w Waszyngtonie.
Źródło: ekonomia.rp.pl

Komentarze
Prześlij komentarz