Rząd USA chce wprowadzić kontrolę pasażerów podróżujących do Stanów Zjednoczonych na 10 kolejnych lotniskach. Kto nie przejdzie pomyślnie inspekcji prowadzonych przez amerykańskich urzędników, nie wsiądzie do samolotu
Sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego Jeh Johnson ogłosił, że Stany Zjednoczone podejmą negocjacje z dziewięcioma krajami, które mają na celu wprowadzenie kontroli imigracyjnych, celnych i rolniczych przez amerykańskie służby graniczne (U.S. Customs and Border Protection - CBP) jeszcze przed wejściem na pokład samolotu. Plany dotyczą Belgii, Dominikany, Japonii, Holandii, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji, Turcji oraz Wielkiej Brytanii.
Jeh Johnson podkreśla, że chce wykorzystać każdą okazję do zapewnienia swojemu krajowi bezpieczeństwa i dodaje, że takie działanie poprawi także poziom bezpieczeństwa lotów. Komisarz CBP R. Gil Kerlikowske zapewnia zaś, że podejmowane działania mają ogromne znaczenie dla zapobiegania terroryzmowi.
Lotniska, z którymi Departament Bezpieczeństwa Narodowego zamierza podjąć rozmowy, zostały wytypowane na podstawie analiz prowadzonych przez CBP wraz z Administracją Bezpieczeństwa Transportu i Departamentem Stanu. Według informacji przekazanych przez Departament Bezpieczeństwa Narodowego ponad dwadzieścia portów zagranicznych wykazało zainteresowanie wprowadzeniem przedmiotowych kontroli.
Wytypowane lotniska należą do jednych z najważniejszych ze względu na liczbę osób wylatujących z nich do Stanów Zjednoczonych. Tylko w 2014 roku do USA podróżowało z nich łącznie prawie 20 milionów osób. W praktyce kontrole prowadzone są przez pracowników CBP, którzy stacjonują w wybranych krajach i decydują, czy pasażerowie wybierający się do Stanów Zjednoczonych mogą odbyć planowaną podróż. Badaniom poddany jest także ich bagaż. Źródło: turystyka.rp.pl

Komentarze
Prześlij komentarz