Udana restrukturyzacja LOT-u i ustabilizowanie sytuacji w spółce to nie koniec wyzwań
dla zarządu przewoźnika. Od początku przyszłego roku linia będzie już mogła
uruchamiać nowe trasy, a Ministerstwo Skarbu Państwa oczekuje aktywności na
poziomie kilkunastu nowych połączeń rocznie.
Spółka cały czas szuka kapitału na
dalszy rozwój. Chce go pozyskać od inwestora lub z giełdy.
Spółka przy
odpowiedniej determinacji potrafiła się na tyle naprawić, żeby zarabiać.
Dlatego możemy mówić o stabilnej sytuacji w samej firmie. Natomiast to nie
zwalnia ani spółki, ani ministra z szukania dalszego impulsu do rozwoju.
Zarówno w spółce, jak i w ministerstwie pracują zespoły, które prowadzą proces
restrukturyzacji, jednocześnie działa zespół, który myśli o dalszym rozwoju
LOT-u – wyjaśnia Rafał Baniak, wiceminister skarbu państwa.
Ubiegły rok był
pierwszym od siedmiu lat, kiedy LOT osiągnął zysk z działalności podstawowej.
Przewoźnik zyskał 99,4 mln zł. Było to o niemal 30 mln zł więcej, niż zakładał
plan restrukturyzacji złożony do Komisji Europejskiej. W tym roku LOT chce
wypracować zysk z działalności podstawowej na poziomie 126 mln zł.
Prawdziwym
testem dla LOT-u będzie jednak przyszły rok. Od stycznia linia będzie mogła
bowiem uruchamiać nowe połączenia lotnicze. Obecnie nie może tego robić, gdyż
takie ograniczenie nałożyła Komisja Europejska w zamian za zgodę na udzielenie
pomocy publicznej (w wysokości 527 mln zł). Teraz LOT musi dogonić konkurentów.
Dzięki rozwojowi przewoźnika znaczenie lotniska w Warszawie na lotniczej mapie
Europy może wzrosnąć. Na rozwój spółki potrzebny jest jednak ogromny kapitał,
jak przyznaje Baniak, setki milionów złotych. Zapewnia jednak, że cały czas
trwają poszukiwania możliwości sfinansowania rozwoju LOT-u. Najbardziej
prawdopodobne drogi to pozyskanie inwestora lub wprowadzenie linii na giełdę. Źródło: newseria.pl

Komentarze
Prześlij komentarz